Jesienne Beskidzkie KoRNO II oczami t0miego

Tym razem sobotni poranek powitał nas mgliście. Czuć było adrenalinę, jak przed każdym wyjazdem.Wiele osób nie mogło się już doczekać tego październikowego dnia. Część naszej grupy stacjonowała w Kozubniku już od piątku aklimatyzując się i nawiązując nowe kontakty. Ja z trzema duchami naładowanymi testosteronem, grzecznie zapakowaliśmy się do dwóch samochodów i przyjechaliśmy do tego malowniczego miejsca omijając bezpiecznie fotoradary.

beskidzkie-jesienne-korno-ii-mgla

W związku z tym, że organizowany przez Monikę i Tomka od dwóch lat rajd jest imprezą wyjazdową w rejon górski – ma niepowtarzalny klimat, urzeka oczy i duszę miejscem, a nogi trudem ;-)

Poranne spotkanie z przyjaciółmi tylko potwierdziło nasze domysły, że poprzedni wieczór był bardzo rozrywkowy. W tym roku za namową szefa Adama, przyjechało wielu naszych klubowiczów, co tylko spotęgowało radochę w serduchu! Spotkaliśmy również sporo znajomych twarzy ze swoimi czworonożnymi merdającymi ogonami pupilami oraz traperów i odkrywców na dwóch nogach ;-)

Osoby, które jeszcze nie startowały w takiej imprezie informuję, że zawodnik dostaje mapę z zaznaczonymi punktami, do których trzeba dotrzeć w jak najkrótszym czasie, orientując się w terenie za pomocą głowy i kompasu. Na pewno tak, siła i wytrzymałość jest tu bardzo ważna, ale również liczy się spryt i wydolność mózgowa.

beskidzkie-jesienne-korno-ii-mapa_

Podczas podróży, zastanawialiśmy się z Nico, co w tym roku wymyśli, czym nas zaskoczy organizatorka. W przeciwieństwie do wyścigów lub maratonów, kiedy Monika wypowiada słowo Start ludzie zamiast wsiadać na rower i kręcić korbą siadają grzecznie i analizują mapę. Punktów do zdobycia jest zazwyczaj kilkanaście i wszyscy wtedy zastanawiają się jak i którędy jechać.

Punkt godzina 10:30 usłyszeliśmy magiczne słowo START. Na trasę ruszyłem z Nico, niedaleko dalej dołączyli do nas Ewa i Bartek.

beskidzkie-jesienne-korno-ii-start

Pierwszy podjazd zielonym szlakiem do punktu nr 2 pokonaliśmy w miarę szybko. Niestety wielokrotnie musieliśmy schodzić z rowerów ze względu na luźne kamienie i znaczne nachylenie zbocza góry. Myślałem, że trasa będzie podobna do zeszłorocznej, na której po krzakach prowadził i błądził Mario. Liczyłem, że choć kilka punktów będzie się pokrywało. A tu wszystko było nowe (i nowe widoczki! :-) ).

Po pierwszym zdobytym punkcie podjazdy zaczęły dawać w kość (czyt. w nogi) i nasz rowerowy pociąg zaczął się rozciągać jak guma w majtkach, co skutkowało tym, że przy kolejnych lampionach część ekipy czekała na resztę. Jednak naszą piętą achillesową okazały się, o dziwo, zjazdy. Niestety zmuszeni byliśmy sprowadzać rowery w wielu miejscach. Bezpieczeństwo było najważniejsze, a zdobywanie punktów na siłę i gonitwa za czasem ryzykując zdrowie mija się z celem.

beskidzkie-jesienne-korno-ii-sciezka-2

Gdzieś po zjeździe asfaltowym między punktami nr 6 i 1 nasza paczka rozdzieliła się. Pojechaliśmy około kilometra za daleko myląc punkt trasy enduro z punktem trasy rekreacyjnej. Zamykający szereg Bartek zdążył jeszcze zareagować i skręcił w odpowiednią drogę, już go nie zobaczyliśmy…

Nasza trójca zmuszona zaistniałą sytuacją podążyła skrótem, który okazał się pionową ścianą. Co chwila można było usłyszeć słowa w języku łacińskim, nie przypuszczałem, że wszyscy tak go dobrze znają ;-) Buty SPD nie dawały rady na liściach i śliskiej ścieżce. Przejście jednego kilometra zajęło nam ponad 40 minut, co stanowi mój niechlubny rekord i ogromną stratę, której nie byliśmy w stanie odrobić. Po dotarciu na szczyt i odbiciu punktu nr 1 zapanowało w szeregach rozprężenie. Skończyła się gonitwa, a zaczęła rekreacja.

beskidzkie-jesienne-korno-ii-sciezka

Nie straszne nam były góry, tak jak straszny był brak wody i brak sklepów. Na szczęście uratowali nas tubylcy ;-) Jak to mówią, nigdy nie wiadomo kiedy Ty będziesz potrzebował pomocy, zatem warto pomagać, bo dobro powraca. Dzięki!

Zakręciliśmy pętlę i grzecznie wracaliśmy czerwonym szlakiem z punktu nr 7 do punktu nr 3 unosząc się jak na fali, raz na szczyt, raz w dolinę i tak w kółko. Kolory jesieni mieniły nam się oczach, a najwięcej radości sprawił nam widok zachodzącego słońca podziwiany z góry Żar. Dało nam to do zrozumienia, że zaraz przyjdzie zmierzch, a z latarkami krucho, oj.

beskidzkie-jesienne-korno-ii-zachod

Zjazd ze szczytu w kierunku bazy przyprawił niejednego bajkera o szybsze bicie serca. Stroma trasa usłana luźnymi kamieniami do łatwych nie należała, a żołądek co chwila przypominał, że trawi już tylko ślinę i trzeba mu coś bardziej pożywnego. Jadąc już skrótem po krzakach i betonach widziałem dziwnie zestresowanego Nico. Gwałtownie rozglądał się na boki. Spytałem „Rafał, co się dzieje?”. Zaczął opowiadać „ W zeszłym roku na korno jak się zgubiliśmy z Adamem, to to właśnie było tutaj. Jechaliśmy z jedną latarką w nocy”. Przypomniała mi się opowieść Adama o jednej latarce, o rozmowach w ciemności, o strachu i sensie życia. Nie chcąc powtórzyć sytuacji szybko podążyliśmy płytami w dół do upragnionej mety, do jedzonka ;-)

beskidzkie-jesienne-korno-ii-ewa_

Żurek z ciastkami, bułkami, przeplatany bananem i sezamkami smakował wybornie.
Podczas gali medalowej okazało się, że nasza Ewa, o którą tak dbaliśmy z Rafałem, zajęła trzecie miejsce na ciężkiej enduro-trasie!. Było nam szalenie miło! Ale to nie koniec niespodzianek, Bartek oraz drużyna duchów z trasy rekreacyjnej również stanęli na tym samym miejscu podium! 3×3 :-)

beskidzkie-jesienne-korno-ii-rekraacja_ beskidzkie-jesienne-korno-ii-bartosz_

Poprzednie kozubnickie KoRNO było równie szalone, z ogromem emocji, zwrotów akcji, a na końcu pełne radości. To tu nieomylni się mylą, to tu szczęściarze mają pecha, to tu niemożliwe staje się prawdziwe. To tu rodzą się nowe przyjaźnie i znajomości. Znikam na ognisko i kiełbaskę porajdową ;-)

Naskrobał t0mi

Na stronach *.ghostbikers.pl używamy plików cookies w celach statystycznych oraz lepszej użyteczności wyświetlanych stron. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Możesz samodzielnie nimi zarządzać, zmieniając ustawienia przeglądarki.