Bikemaraton Wisła – Mój debiut

Dzień maratonu MTB w Wiśle zapowiadał się ciepły. Pogodynka ze znanej stacji telewizyjnej informowała dzień wcześniej o temperaturze rzędu 26°C. Jako, że był to mój pierwszy Bikemaraton w tym roku śledziłem dokładnie informacje pogodowe. Kilogramy makaronu z twarogiem i miodem oraz godziny spędzone na indoor cycling pozwalały myśleć co najmniej o czołowej setce. Mój nowy rumak ze stajni Canyon wypucowany i nasmarowany czekał grzecznie w garażu.

Godzina 5:00 pobudka, szybka toaleta, a potem płatki owsiane. Jem, kawka, ubranie i skok po rower. Skromne parę chwil i jestem u Włodka. Zaraz pojawiają się Marcin, Feru, Darek i wallace. Pakujemy sprzęt i jazda do Wisły. W czasie drogi pojawiały się myśli … Jeść? A może już nie ..? Może mogłem założyć mocniejsze opony? Przecież tam są ostre kamienie ..!

bm-wisla_1_t0mi

Godzina 9:00 jesteśmy na miejscu. Towarzystwo wyluzowane, a ja spięty. Bo to pierwszy maraton w Wiśle, bo muszę odebrać nr startowy, a wszyscy już mają, bo nie wiem gdzie to biuro i jaka tam będzie kolejka.

Po jakimś czasie jesteśmy pod biurem, numer odebrany, a tu już godzina 10:00.  Czas płynie nieubłaganie, a ja przecież się jeszcze nawet nie rozgrzewałem. Już jest na tyle późno, że Darek rzuca hasło „rozkręćmy chociaż stawy”.Robimy dwie pętelki na asfalcie i trzeba jechać na sektor startowy. Nie wiem czy wszyscy wiecie, ale ten sektor to startujący po raz pierwszy tak jak ja, amatorzy, starsi panowie, dzieci oraz kobiety w wieku mojej Mamy. Brakowało tylko Św. Mikołaja.

Tuż przed samym startem pomyślałem o rozłożeniu sił. Przecież dystans mega o długości 41 km to dużo, a połowa trasy to strome podjazdy o przewyższeniu 1850 m.

bm-wisla_7_t0miStart!!! Pierwsze dwa kilometry czuje się jak „FROG” na ulicach Warszawy. Wyprzedzam wszystkich jak leci! Ha, ale mam pary w nogach! Kończy się asfalt, zaczynają się płyty, tętno ze 150 skacze do 185, prędkość spada do 6km/h. Oj, będzie ciężko! Kolejne 3 km tętno 190 i prędkość 3,5 km/h. Chyba szybciej poprowadzę, zatem zsiadam z roweru i idę 20 m, znowu wskakuję na rower i jadę 500 m, ehh… i ta sytuacja się powtarza kilka razy.

Kurka… miało być maksymalnie 26°C, a jest 33°! Nie ma wiatru, gdzie jest jakiś cień?!? Dopiero parę kilometrów, a ja mam ochotę wracać. Ale wstyd, mogłem się lepiej rozgrzać, mogłem jechać wolniej na początku. Przecież ja tu zaraz padnę!

Po chwili ciskam rower w krzaki, mam dość, pierdzielę , a niech sobie wszyscy jadą.

Kilka batonów energetycznych, sporo wody i trochę cienia sprawia, że odzyskuję część energi.
Ale zaraz! Przecież jestem przed samym szczytem! HURA! Zaraz będzie z górki.

Zaczynam jechać w dół, nareszcie nogi odpoczywają, teraz czuję co to znaczy rower „full”. Zawodnicy jadą ostrożnie, 40km/h, a ja ponad 60km/h. Nareszcie las, cień i znowu zaczynam kochać rower. Na dziewiątym kilometrze przed bufetem spotykam Ewę, a za chwilę Zbyszka. Sporo musiałem odrobić z tej góry. Zbyszka mam na wyciągnięcie ręki. Moje przywitanie działa na niego jak strzał z adrenaliny, bo kolega mój zaczyna odjeżdżać, a ja nie mam sił przyspieszyć nawet odrobinę.

bm-wisla_3_wallace

Jestem tuż przed rozjazdem tras mini mega, dogania mnie Marta i pyta, którą trasę wybieram. Dla mnie trasa była oczywista (tylko mega!), ale szybko zmieniam zdanie. Tylko mini, bo to wszystko na co mnie dziś stać. Po pewnym czasie licznik wskazuje piętnasty kilometr. Zaraz będzie tylko z górki, do samej mety. Cieszę się, że znowu nadrobię straty.

Ogień!

bm-wisla_6_t0mi

Amory odblokowane, licznik zaczyna pokazywać pod 70km/h, jest ostro! Widzę wiele opatrywanych po drodze ludzi. Żarty się skończyły, koncentracja na maxa. W pewnym momencie za zakrętem wyjeżdża mi baba volkswagenem! Ledwo wyhamowałem. Cała ta sytuacja powoduje (jak się okazało później) błąd, bo zaczynam jechać złą trasą. Nie ma czasu na powrót, za duża strata.

Znajomość Wisły daje mi ten plus, że wiem gdzie jechać. Po chwili trasy znowu się łączą. Wpadam na metę. Nareszcie koniec!

Przychodzi SMS. Miejsce open: 302, w kategorii: 83, czas: 02h06m. Ale to się nie liczy. Jestem dumny, że przejechałem, że jestem cały.

bm-wisla_2_ghostbikers

Podziwiam zawodników, którzy w taki upał przejeżdżają trasy megagiga.
Ogromnie się cieszę, że mam ekipę, z którą mogę przeżywać takie chwile.

Naskrobał t0mi

Na stronach *.ghostbikers.pl używamy plików cookies w celach statystycznych oraz lepszej użyteczności wyświetlanych stron. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Możesz samodzielnie nimi zarządzać, zmieniając ustawienia przeglądarki.