W Wałbrzychu było nas trzech

„Było nas trzech….” Włodek, Wallace i ja. Trzygodzinna podróż i Wałbrzych powitał nas chmurami, mżawką i w sumie przyzwoitą, jeśli nie duszną atmosferą. Tym razem można było od początku spodziewać się błotka i wody.

bikemaraton-walbrzych-2014_3

Napakowany węglowodanami wyruszyliśmy z Włodkiem na trasę zmieniając się co chwila miejscami, Wallace podążał gdzieś za nami. Od początku ostra wspinaczka na miejscowy Chełmiec, podjazdy i dla odmiany wjazdy ;-). Jak się wkrótce okazało wolę podjeżdżać, bo zjeżdżać to ja jeszcze nie potrafię.

bikemaraton-walbrzych-2014_4

Szerokie żleby na trasie na tyle prowokowały do puszczania klamek, że po kilku glebach, ścięciu dziewczyny (ale to ona wjechała mi pod koła ;-)) i przyciśnięciu Włodka do korzeni poczułem, że to nie mój dzień, nie należy w tym wieku prowokować losu i zjechałem na MINI pościgać się z Wallacem.

bikemaraton-walbrzych-2014_1

Mini pokonałem w 1h50min, pewnie byłoby nieco lepiej gdybym od początku założył taki dystans, a tak przyjechałem zły, bo niezmęczony, ale za to mocno obolały. „Na szczęście” żeby nie było mi smutno, chłopaki też wąchali ziemię nie raz ;-). W sumie przygoda udana, Wallace wygrał na tomboli skarpety w rozmiarze hobbita i profesjonalny bidon z karabińczykiem do przypięcia za rowerem (niestety nie chce go sprzedać) [wallace: jest Twój ;P].

Naskrobał Jarek, 24 maj 2014 r.

Na stronach *.ghostbikers.pl używamy plików cookies w celach statystycznych oraz lepszej użyteczności wyświetlanych stron. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Możesz samodzielnie nimi zarządzać, zmieniając ustawienia przeglądarki.